20.11.2011

Ostatnia Nocka.



"Boli mnie głowa i nie mogę spać ,
chociaż dokoła wszyscy już posnęli ,
nie mogę leżeć a nie mogę wstać,
mija ostatnia nocka w mojej celi.

Tylko nos, nos, nos, płoną światła lamp,
nocny reflektor teren przeczesuje,
owo światło to jak ja dobrze znam,
nigdy nie gaśnie ktoś zawsze obserwuje.
Nie wiem czy wierzę jej czy nie wierzę ,
wierzę jej czy nie wierzę.

Ostatnia doba jutro będę tam,
ale na razie ciągle jestem tutaj,
nie mogę leżeć a nie mogę spać,
"gad" po "betonce" kamaszami stuka.

Tylko nos, nos, nos, płoną światła lamp,
nocny reflektor teren przeczesuje,
owo światło to jak ja dobrze znam,
nigdy nie gaśnie ktoś zawsze obserwuje.
Nie wiem czy wierzę jej czy nie wierzę ,
wierzę jej czy nie wierzę.

Boli mnie głowa i nie mogę spać ,
chociaż dokoła wszyscy już posnęli ,
nie mogę leżeć a nie mogę wstać,
parę lat życia darmo diabli wzięli

Tylko nos, nos, nos, płoną światła lamp,
nocny reflektor teren przeczesuje,
owo światło to jak ja dobrze znam,
nigdy nie gaśnie ktoś zawsze obserwuje.
Nie wiem czy wierzę jej czy nie wierzę ,
wierzę jej czy nie wierzę.

Gdy przyjdzie ranek stanę u twych bram,
się pożegnałem bez do widzenia,
nie wiem czy będziesz tam ,
nie ma znaczenia wychodzę z więzienia,.

Tylko nos, nos, nos, płoną światła lamp,
nocny reflektor teren przeczesuje,
owo światło to jak ja dobrze znam,
nigdy nie gaśnie ktoś zawsze obserwuje.
Nie wiem czy wierzę jej czy nie wierzę ,
wierzę jej czy nie wierzę."
M.M

19.11.2011

Larus Figlarus

"Klęski się zdarzają. Nikt ich nie uniknie. Dlatego czasem lepiej przegrać bitwę o swoje marzenia niż zostać pokonanym, nie wiedząc po co się walczyło."
"Jeśli spotkasz śpiącego niewolnika, – nie budź go, może śni o wolności."







Nie wiem co to za mewa, dla mnie jednak będzie nazywała się Andrzej. Andrzej jest dobrą mewą, jako mewa sprawuje się wyśmienicie, wszystkie mewie obowiązki wypełnia bez zarzutu, Andrzej rzadko przychodzi do domu pijany, jest raczej punktualny uwielbia kawały o murzynach i nie lubi cierpkiego włoskiej kuchni. Nie wiem jaka to mewa, ale świadomość mojej niewiedzy najwyraźniej Andrzejowi nie przeszkadza.

5.11.2011

Bruce Lee powiedział : „Kiedy mędrzec wskazuje księżyc, tylko idioci patrzą na palec”






Ale to tylko kawałek prawdy, nie widzimy ani palca, ani księżyca, wrzucam zdjęcia tego co mijam każdego dnia w drodze do sklepu, w drodze do pracy i każdego dnia coraz bardziej nie rozumiem dlaczego nie potrafimy cieszyć się tym wszystkim co mamy pod ręką. Jak to określił de Mello "Autobus pełen turystów przemierza przepiękna okolicę: wokoło pełno jest jezior, gór, rzek i łąk. Ale zasłony w oknach są opuszczone i turyści nie mają najmniejszego pojęcia o tym, jaki widok rozpościera się na zewnątrz autobusu. Spędzają czas na sprzeczkach, kto powinien zająć najbardziej honorowe miejsce w autobusie, kogo powinno się oklaskiwać, kto jest najbardziej godny zainteresowania. I tak to trwa aż do końca podróży."

2.11.2011

„W życiu zrozumienie to nagroda pocieszenia dla przegranego”





"— Słuchaj, Fred, rozumiem, że to, co mówię, jest ci trudno zmieścić
w twoim systemie przekonań. Ciężko pracowałeś przez czterdzieści
lat, by stworzyć swój system przekonań, i chociaż rozumiem, że teraz
jesteś tak otwarty, jak tylko potrafisz, przez czterdzieści lat wierzyłeś,
że rzeczy dzieją się tam na zewnątrz, i że ty, bierny, niewinny
i stojący z boku, cały czas jesteś ROZJEŻDŻANY — przez samochody,
autobusy, krachy giełdowe, neurotycznych przyjaciół oraz raka.
To rozumiem. Każdy w tej sali żył z tym samym systemem przekonań.
JA NIEWINNY. RZECZYWISTOŚĆ TAM, NA ZEWNĄTRZ,
WINNA. ALE TEN SYSTEM PRZEKONAŃ NIE DZIAŁA! TO
POWÓD, DLA KTÓREGO WASZE ŻYCIE NIE FUNKCJONUJE.
Rzeczywistość, która się liczy, jest twoim przeżyciem, a ty jesteś
jedynym twórcą swoich przeżyć."

1.11.2011

Kudłaty Salceson

"— Wasze życia są całkowicie mechaniczne… Całkowicie: bodziec–reakcja,
bodziec–reakcja… Wasze życia są bezsensowne, maszyny nie mają znaczenia,
maszyny nie mają celów… ideałów… moralności… Co oznacza, że
maszyny po prostu kręcą się mechanicznie, próbując przetrwać, wyrzucając
co pewien czas kilka iskier…, może jakieś wyziewy… śmierdzące spaliny…
ale są całkowicie bez znaczenia…
Jesteście maszynami. Nigdy nie byliście niczym innym. Nie macie
kontroli. Nigdy nie mieliście żadnej kontroli. Wasze tragedie są
po prostu odgrywaniem waszych taśm…"
Kudłaty Salceson

30.10.2011

"Wasze życia nie funkcjonują — kontynuuje zdecydowanym głosem.
— Macie wspaniałe teorie na ich temat, imponujące idee, inteligentne
systemy przekonań. Jesteście wszyscy — każdy z was —
bardzo rozsądni w tym, jak traktujecie swoje życie, a mimo to wasze
życie nie funkcjonuje. Jesteście dupy wołowe. Nic więcej, nic mniej.
A świat dup wołowych nie działa. Ten świat nie działa. Przypomnijcie
sobie tylko ten dom wariatów, to miasto, przez które jechaliście,
by się tutaj tego ranka dostać, a będziecie wiedzieć, że ten świat nie
funkcjonuje. Spójrzcie tylko na wasze pojebane życia, a będziecie
wiedzieć, że one nie funkcjonują."
M. Gandhi.

Czy jest sens fotografować kaczki? zapytał niemy śpiewak, niewidomego fotografa.






"— Wszyscy mordujecie życie — powie potem Papież, po jeszcze
większej porcji dzielenia się przeżyciami. — Próbujecie zmieniać
siebie samych, wszyscy próbujecie zmieniać to, co jest, i w ten sposób
nigdy naprawdę nie żyjecie tym, co jest. Zabijacie każdego dnia
waszego życia to, czym jesteście, przez to, że nie jesteście tym, kim
jesteście… Gdzie jesteście…"
 Jan Paweł II

9.10.2011

Cytat może nie najlepszy ale... zdjęcie chyba też.


"- Bywałeś za granicą, nie? Widziałeś gdzieś pomnik Matki Holenderki, Matki Japonki albo Matki Peruwianki?
- Nie.
- No a u nas jest nie tylko pomnik Matki Polki. U nas jeszcze doszła Najświętsza Panienka. Jak to podważyć? Kobiety czasem bywają matkami, ale u nas stawia się im za to pomniki.
- I co w tym złego?
- Nic. Tyle tylko, że odbiorą dziecko, żeby czasem nie powstała rysa na marmurze."
M.Ś 

Znowu nastrzelałem kaczek.

"Nauczyliśmy się fruwać niczym ptaki na niebie, pływać jak ryby w morzach, ale nie nauczyliśmy się tej prostej sztuki, by żyć ze sobą jak bracia."
M L K 

"Małpa wędrująca po drzewie nie jest krokodylem, a różnica wysokości między rzeką a konarami jest zbyt wielka, by kolor łuski mógł znacząco wpłynąć na współczynnik stateczności losowo wybranej gałęzi. Dlatego krokodyle częściej jedzą matematyków niż małpy..."

"Jeśli człowiek nie odkrył czegoś, za co jest gotowy umrzeć, to nie zasługuje żeby żyć"









M.L.K

2.10.2011

Koniec lata



"Szczęście okazało się dziwką, a ja klientem bez portfela..." 
M.P

3.09.2011

W kolejnej dawce fot pokażę ptaszka. (Gallinula chloropus)



Tak to jest "Kurka Wodna" bądź jak wolą niektórzy "Kokoszka Wodna"

I jeszcze kilka




"Zaciągnijcie na oknie niebieską zasłonę,
Siostro, leki stąd weź, niepotrzebne mi są.
Wiara, Nadzieja, Miłość, poznaję -- to one,
Moje trzy wierzycielki odwiedzić mnie chcą.

Krótki pobyt na ziemi opłacić przystoi,
Ale pustą sakiewkę dziś mam, jak na złość...
-- Nie zamartwiaj się, nie smuć, o Wiaro, Ty moja,
Pewnie jeszcze dłużników zostało Ci d ość.

Resztką sił się obrócę do drugiej z kolei,
By w ramionach jej ukryć skruszoną swą twarz:
-- Nie zamartwiaj się, nie smuć, o matko Nadziejo,
Nie jednego wszak syna na ziemi tu masz!

A gdy usta przycisnę do dłoni tej trzeciej,
Słyszę jaką czułością głos cichy jej drga:
-- Nie zamartwiaj się, nie smuć, ja sama się przecież
Zamiast ciebie musiałam roztrwonić do cna.

-- Czyjekolwiek cię w życiu ramiona tuliły,
Jakikolwiek nieziemski ogarnąłby żar,
Dług twój ludzkie oszczerstwa w trójnasób spłaciły,
Więc oczyszczam cię z win i uwalniam od kar.

Leżę czysty jak łza w pierwszym świtu przypływie,
Biała flaga pościeli powita mdły brzask.
Trzy sędziny, trzy matki, trzy siostry cierpliwe
Otwierają mi kredyt ostatni już raz."
B.O

Jesienno depresyjnie.



"Gdzie jest słońce, śmiech i dzieci, 
piłka leci w niebo dżdżyste
Jak by na całej planecie 
Życie było tylko czyste"

Foty z dzisiejszego poranka, pierwsza prawie jesienna mgła, a do tego znalazłem w necie fragment opowiadania.

"Noc przelała się przez miasto, smolista ciemność zalewała ulice, przyklejała się do budynków, całe miasto tonęło w mroku. Piwnica jednego z wieżowców żyła jednak własnym życiem, rozświetlona sztucznym światłem lamp dwadzieścia cztery godziny na dobę, ukrywała przed wzrokiem przechodniów medyczne laboratorium jednego z wielkich koncernów. To tu w imię dobra ludzkości, poddawano testom nowe preparaty, leki, kosmetyki. To tu nieskończony ogrom zwierzęcego cierpienia, przybierał postać codziennej rutyny, a śmierć nawet w najgorszych męczarniach była największym darem jakim człowiek mógł obdarować zwierze.
W rozświetlonej sali na zimnym stole umierał pies, pies bez imienia, bez duszy, kolejny numer w długiej ewidencji kartotek. Pracownik nocnej zmiany jak zwykle o tej porze zmywał  długi biały korytarz, swoisty pas ziemi niczyjej pomiędzy bezkresem nieludzkiego cierpienia, a lodowatym więzieniem nadludzkiej samotności, otoczony murem morderczej obojętności, wypełniony po brzegi zapachem paraliżującego lęku. Mijająca właśnie godzina nie różniła się niczym od tysięcy godzin, które przelały się przez budynek od dnia jego powstania i od tych, które jeszcze się przez niego przeleją. W tej mdłej plątaninie bliźniaczych minut, w jednym z odległych pomieszczeń ciało srebrnego boga uległo materializacji, w swej podróży ponad czasem i przestrzenią laboratoryjnymi korytarzami  Bóg pozostawał niezauważalny dla krzątających się ludzi. Ziemia której dotknęły jego stopy stawała się święta czas wokół niego nie płynął, a na potrzeby swej podróży przybrał postać srebrnego mężczyzny, swą podróż zakończył przed konającym psem po czym powiedział :
-  Jestem światłością światłości, początkiem i końcem. –położył dłoń na głowie psa, a twarz Boga pozostała niewzruszona, kamienna.
Po chwili ciszy jego twarz stała się ciepła, a spojrzenie przepełnił spokój i współczucie. Jego ciepły głos wypełnił pomieszczenie.
-Jestem Twoim cierpieniem, Twoim bólem, całym skurwysyństwem, które Ci zrobili, jestem Twoim strachem, Twą samotnością, jestem obojętnością, jestem całym złem jakie cię dotknęło, jestem Twoim życiem obdartym z radości, miłością której nigdy nie poznałeś, jestem wszystkim tym co budzi w Tobie wstręt, przerażenie, żal. Jestem tym wszystkim i przyszedłem po Ciebie. Przyszedłem by dać Ci wolność, chcę żebyś odszedł zemną.
Pies spojrzał w oczy Boga, zamerdał ogonem. Paraliżujący go ból stał się bardziej znośny, ledwo słyszalnym głosem wyszeptał:
-Wiem kim jesteś. Czekam na Ciebie od 3 lat. Nie winie Cię za to, wiem że nie mogłeś nic zrobić, ale wiedz też, że nie złamałem żadnego z Twoich przykazań i nigdy nie straciłem współczucia dla nich.
-Dlatego zabieram Cię ze sobą, Twoje oczy widziały za dużo, cierpienie stało się Twoim życiem, ale dzisiaj to wszystko się kończy. – powiedział Bóg biorąc ledwo żywego psa na ręce.
Zanim odejdziemy, chciałbym wiedzieć tylko czy to wszystko miało jakiś sens? – zapytał pies zwieszając coraz cięższą głowę przez ramię Srebrnego Boga, - Czy ocali to kogokolwiek, czy dzięki temu ktoś będzie szczęśliwszy?
- Nie miało żadnego Piesku.- Powiedział Bóg głaszcząc zniszczone psie ciało.
Srebrny Bóg odszedł korytarzem niosąc na rękach konającego psa."
Kirk Lazarus